• Google +
  • Twitter
  • Menu


    "Raczkujący emeryci" - czyli początki jazdy konnej w wieku 25+

    utworzono: 2016/08/28 18:02


    Barsztik
    [2016/08/28 18:02]

    Cześć.

     

    Jakiś czas temu (będzie z 14 m-cy)  zacząłem jeździć konno. Tak na spróbowanie, czy mnie wciągnie. I wciągnęło. Powoli zaczynam uczyć się skoków, mam jakieś tam zalety, robię błędy. Jak każdy.

     

    Gdy pierwszy raz w życiu usiadłem w siodle (a było to te 14 m-cy temu) uderzyły mnie dwie rzeczy. Pierwsza, to jak mało facetów jeździ konno. I to w kraju husarsko-ułańskim ;-) Druga rzecz to: jaki ja jestem stary! Wiadomo, że zaczynając uprawiać jakikolwiek sport mając 35 lat (bo tyle właśnie mam) będzie się starym w porównaniu do reszty, ale tu mnie to przeraziło. Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć osoby w podobnym wieku lub starsze zaczynające jeździć i co więcej nie kończące po 2 jazdach na lonży bo: plecy bolą, zakwasy, albo zwyczajnie im się nie spodobało. Nawet tacy 20-latkowie (zaczynający) to wielka rzadkość.

    Ten przydługi wstęp jest po to byście zrozumieli w czym rzecz. Otóż szukam takich „raczkujących emerytów” jak ja. Ludzi, którzy mając bliżej do 30-tki niż 20-tki zaczęli jeździć. Ciekaw jestem Waszych wrażeń i opinii, z czym macie problemy, a co przychodzi Wam z łatwością? Czy często jeździcie, gdzie, jak, na czyich koniach? Jakie dyscypliny Was ciągną najbardziej. Panowie zwłaszcza J jeśli jacyś się znajdą. Ja jeżdżę mnw 2 razy w tygodniu.

     

     

    PS.: jakoś nie mogłem znaleźć właściwszego działu na forum.



    JacekS
    [2016/08/30 14:22]

    #111682

    Kolego ja zaczynałem przygodę z koniami w wieku 45 lat (nie licząc dzieciństwa - wakacje spędzane na wsi ).Teraz mam 51 lat, trzy własne konie ,no powiedzmy dwa bo trzeci to dwutygodniwy źrebak.Na szczęście mój syn dzieli ze mną moja pasję .A więc 35 lat to wcale nie wiele ,zresztą jazda konna to taki sport który można uprawiac w karzdym wieku .



    Jagodw
    [2016/08/30 14:43]

    #111683

    Witam, spełniłam dziecięce marzenia i zaczęłam naukę jazdy konnej w wieku 40 lat :) teraz mam 43 i nadal szlifuję tę umiejętność, tyle, że idzie mi bardzo opornie :/ dzieciakom wychodzi o wiele lepiej i szybciej. Chyba jednak wiek, w pewnym stopniu stanowi barierę (psycho-fizyka) przynajmniej w niektórych przypadkach ;) (mam nadzieję , że nie nie do pokonania). W każdym razie od 3 lat walczę dzielnie i staram się nie zniechęcać, choć czasem jest ciężko. Liczę na to, że dostanę kiedyś nagrodę za wytrwałość i osiągnę, choć w malutkim ułamku, tą słynną i legendarną "harmonię jeźdźca z koniem", bo bardzo kocham konie. 



    Jagodw
    [2016/08/30 14:46]

    #111684

    chciałam dodać, że jeżdżę średnio 2-3 razy w tygodniu, w moim przypadku to chyba za mało :).  



    anja
    [2016/08/30 17:00]

    #111685

    Hej ja jeżdżę konno i jestem przed 30 stką :D pasjonują mnie tereny i rajdy :)



    agnieszka-derebecka
    [2016/08/30 19:22]

    #111686

    Hej
    Ja jeżdżę od czterech lat, a zaczynałam w wieku 34 lat. Przez pierwszy rok jeździłam  w szkółkach, potem chwilę współdzierżawiłam konia. Mojego cudownego Morgana mam od trzech lat i wczoraj zdaliśmy Brązową Odznakę. Być może niedługo uda nam się pojechać pierwsze zawody :)
    Pozdrawiam
    Aga



    terchol
    [2016/08/31 00:40]

    #111687

    Witam
    Ja pobiję Was wszystkich. Jestem prawdziwą emerytką i zaczęłam jeżdzić mając lat 50, kiedy poszłam na emeryturę. Wtedy to kupiłam sobie własnego konia, później następnego, potem dochowałam się dwóch źrebaków. Obecnie mam dwie klacze na jednej jeżdżę a drugą zajeżdżam gdyż ma dopiero 4 lata.
    Jeżdżę już 9 lat. Niestety o skokach nie marzę ale jeżdżę rekreacyjnie. Najlepiej jak zaczyna się w dzieciństwie. Później coraz trudniej- ale 35 lat? ha ha ha to przedszkole. Nie załamujcie się możecie tylko żałować lat spędzonych bez koni. Życzę powodzenia !!!



    Barsztik
    [2016/09/03 09:13]

    #111690

    Cześć
    Pozostaje pozazdrościć spełnienia marzeń. Ja na razie nie myślę nawet o dzierżawie konia, co dopiero o własnych.
    Niemniej cieszy mnie fakt, że osób późno zaczynających jeździć wcale nie jest tak mało.
    Podobnie jak Jagodw trochę doskwiera mi fakt, że dzieciakom wszystko zdaje się przychodzić łatwiej, co wydaje się naturalne. Osobiście mam problem z szerokorozumianym usztywnieniem. Jako dorosły łatwiej niż dzieciom radzę sobie ze strachem czy obawami przed upadkiem, ale w warstwie podświadomej już nie tak dobrze. Usztywniam się mocno w różnych sytuacjach. Pozostaje jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć.
     



    mamuskajezdzikonno
    [2016/09/11 18:36]

    #111699

    Niedługo kończę 40 lat ;-) Moje pierwsze jazdy miałam trochę przed trzydziestką. Niestety był to czas kiedy pojawiały sie na świecie moje dzieci, co nie pozwalało na regularność treningów. Dopiero, kiedy moja córka podrosła i też zamarzyła o jeździe konnej, udalo mi sie razem z nią zmobilizować do regularnych treningów.  Dwa lata temu trafiłyśmy na świetną stajnię i od tej pory mam poczucie, że robię regularne, co nie znaczy szybkie postępy. Początkowo moim celem było nauczyć sie jeździć na tyle dobrze, żeby swobodnie galopować w terenie. Cel udało sie osiągnąć i nabrałam apetytu na więcej  - zaczynam uczyć się skoków i mam nadzieję za jakiś czas zdać BOJ. A potem... Może zawody? Podobno jeździec osiąga najlepszy poziom ok. pięćdziesiątki, więc mam jeszcze duzo czasu ;-) 
    Trochę mi brakuje dorosłych na treningach. Jeżdżę głównie w towarzystwie dzieci, czasam trafi się towarzystwo w wieku akademickim. 

    Moje wrażenia opisuję na blogu 
    http://mamuskajezdzikonno.blogspot.com
    http://mamuskajezdzikonno.wordpress.com


     



    mamuskajezdzikonno
    [2016/09/11 20:21]

    #111700

    terchol Gratulacje! Jestem pod wrażeniem. Jesteś najlepszym przykładem tego, że warto spełniać marzenia a wiele ograniczeń siedzi wyłącznie w naszych głowach. Powodzenia!



    tomenicus
    [2016/10/07 13:16]

    #111737

    Cześć
    Straszne dzięki za Twój wpis. Ja mam 37 lat i zacząłem... miesiąc temu. Po prostu mój synek zaczął jeździć w pobliskiej stajni, i przy 4 jeździe nie wytrzymałem, i spytałem - "nauczycie jeździć takiego starego jak ja?" na co otrzymałem uśmiech i odpowiedź "No pewno!". Jako że pracuję w delegacji mogę jeźdźić tylko w weekend - trochę mało... A w kwestii opinii:
    Po pierwsze: Słucham się instruktorki. Mówimy sobie na "ty", pomimo tego, że to młodziutka osóbka, ale to zasada nr 1 i dobrze na tym wychodzę. na razie ćwiczymy kłus anglezowany, dosiad ćwiczebny, półsiad, powodowanie wodzami etc. nie mogę się doczekać galopu.
    Po drugie: to ma byc trening, trening i jescze raz trening. Przyjeżdżamy  z Jaśkiem sporo wcześniej, czyścimy koniki, siodłamy, kiełznamy (pod okiem instruktorki, żeby nie zrobić koniowi krzywdy). A potem.... do diabła z zakwasami! Instruktorka pouczyła mnie, aby się rozluźnić, pokazała jak się płynnie poruszać etc. W każdym razie podobno obaj z synkiem jesteśmy usłuchani i robimy duże postępy.
    Po trzecie: Kolego, w naszym wieku to mało facetów biega, mało pływa, na rowerze jedynie z dziećmi. kanapa telewizor i piwello i są szczęśliwi. A przecież godzisz isę ze mną, że jazda konna uczy rozumienia konia, pokory, a pozwala na wspaniałe uprawianie eleganckiego sportu. Ja mam taką fazę na jazdę, że cały tydzień nie myślę o niczym, tylko jak wsiądę znów na Hajduka.
    My, faceci już nie młodzi ale jeszcze nie starzy, mamy przez to szansę dłużej być młodymi, i dziwne że większość nasych rówieśnikó tego nie czai. Ale Szacun, nie poddawaj się (ja nie zamierzam) i pamiętaj - Dojrzały facet na koniu to zawsze był magnes na panienki XD



    wróć

    Zaloguj się

    Zaloguj przez Załóż konto